Już
od XIX stulecia zachodzą w atmosferze ziemskiej niepokojące zmiany, jednak
nie dotyczą one wyłącznie atmosfery, ale również całej biosfery. Niekorzystne
zmiany zostały wywołane nagłym rozwojem przemysłu hutniczego, wydobywczego,
energetycznego oraz transportu. Wykorzystywanie w przemyśle i transporcie
na ogólnoświatową skalę paliw kopalnych (węgla, ropy naftowej) i ich przeróbka
doprowadziły do znacznego zanieczyszczenia powietrza. Właściwie główną
przyczyną jest emisja gazów i pyłów (m.in. tlenków siarki, azotu, węgla
i wielu innych związków) pochodzących z hut, elektrowni, kopalni czy z
rosnącej liczby samochodów do atmosfery. Najpoważniejszym skutkiem tego
zjawiska jest powolne wymieranie niektórych gatunków roślin i zwierząt,
ocieplanie klimatu i dziura ozonowa - to oczywiście niekorzystnie oddziałuje
również na człowieka..
Wśród
wymierających organizmów roślinnych i zwierzęcych znajdują się takie, które
nie tolerująwystępujących w nadmiernych
ilościach jakiś związków, ale potrafią przeżyć kiedy ich stężenie w powietrzu
nie jest za wysokie. Te organizmy są swoistymi wskaźnikami czystości
powietrza[1].
Do
stenobiontów
zaliczamy porosty (łac.
Lichenes),
które mają niezwykle ciekawą budowę wewnętrzną. Są to organizmy zbudowane
z dwóch organizmów - GRZYBA i GLONU. Wzajemny stosunek obu komponentów
określa się jako symbiozę mutualistyczną.
Tak więc grzyb pobiera od glonu węglowodany, które zostały wyprodukowane
w procesie fotosyntezy. Natomiast glon oddzielony od otoczenia plechą grzyba
pobiera od niego wodę wraz z solami mineralnymi. Tak więc ciało porostów
tworzy plechę
- są zaliczane więc do plechowców.
Warstwa
wewnętrzna:Warstwa zewnętrzna:
?glon
tworzy warstwę samożywną,w.
cudzożywna, pełni rolę
wytwarza
asymilaty;ochronną, usztywniającą
i
?są
to najczęściej sinice lubutrzymującą
(dzięki
zielenicechwytnikom),
pobiera wodę
wraz
z solami mineralnymi;
najczęściej
podstawczaki lub
workowce
Niezwykłe
właściwości tych drobnych organizmów plechowatych odkryto już w XIX stuleciu.
To porosty jako pierwsze zwróciły uwagę biologów na fakt, że rośliny mogą
być wskaźnikami niekorzystnych zmian zachodzących w atmosferze w okręgach
przemysłowych. Tak więc jeszcze w przeciągu tego wieku rozpoczęto badania
naukowe nad zastosowaniem praktycznym odnotowanej wcześniej właściwości.
W 1866 roku jeden z twórców
lichenologii
(nauki o porostach) - Nylander stwierdził, iż zanik tych organizmów w Parku
Luksemburskim w Paryżu może być spowodowany przez gazy przemysłowe. Mniej
więcej w tym samym okresie prowadzono szereg innych badań dotyczących życia
porostów. Stworzono również podstawowe pojęcia z dziedziny lichenologii.
Przyczynił się do tego R. Sernander, który wprowadził pojęcie pustyni
porostowej,
strefy walki i
strefy normalnego wzrostu.
Jednak początkowy entuzjazm szybko ochłonął, a fakt destrukcji plech porostowych
pod wpływem gazów przemysłowych opowiadano jako ciekawostkę.
Prowadzący
te pionierskie badania nie zdawali sobie tak do końca sprawy nad doniosłością
wyników tych doświadczeń. Nie przypuszczali również, że staną się twórcami
jakże ważnej nauki mówiącej o praktycznym zastosowaniu faktu wrażliwości
organizmów żywych na czynniki środowiskowe, tj. tlenki siarki, azotu lub
inne.
Wspomniany
na początku przeze mnie biolog: Sernander - prowadził swoje badania za
pomocą tradycyjnej metody obserwacji oraz spisywania występujących na danym
terenie gatunków porostowych. To on stwierdził wyraźne oddziaływanie przemysłu
na epifityczne gatunki. Od tej pory do badania czystości powietrza wykorzystuje
się właśnie te gatunki porostów, gdyż są niezwykle wrażliwe na obecność
pyłów i gazów przemysłowych.
Jednak
dopiero w latach sześćdziesiątych XX wieku ponownie zaczęto interesować
się fenomenem tych organizmów. Udoskonalano metody badawcze. Najbardziej
znane były badania prowadzone przez F. Le Blanca i J. de Sloovera.Były
one poświęcone relacjom, jakie występowały między stopniem uprzemysłowienia
a liczebnością różnych gatunków mniej i bardziej odpornych na zanieczyszczenia
atmosfery. Po raz pierwszy w celach badawczych został użyty współczynnik
ekologiczny zwany także współczynnikiem czystości powietrza.
Oblicza się go ze wzoru uwzględniającego liczebność gatunkową oraz ich
wartość diagnotyczną.
Najnowocześniejszą
metodą obserwacji czynności życiowych porostów jest metoda transplantacyjna.
Jako pierwszy zastosował ją I. M. Brodo, później posługiwał się nią także
H. Schoenbeck. Istotą tej metody jest to, że z drzew rosnących na nieskażonym
terenie z wysokości 1,5-2m pobiera się fragmenty porostu wraz z korą. Następnie
przyczepia się dany fragm. specjalnym lepiszczem do desek. Tak przygotowane
tablice umieszcza się na drzewach lub słupkach na tej samej wysokości i
w tym samym kierunku, w którym żyły pierwotnie. Ilość rozmieszczonych stanowisk
jest ściśle uzależniona od rozległości obserwowanego terenu. Zazwyczaj
wybiera się dwa odcinki - transekty.
Kolejnym etapem jest poddanie porostów działaniu gazów w ściśle określonym
czasie. Ostatnim etapem jest poddanie porostów z danego terenu badaniom
laboratoryjnym. Dokładnej analizie podlegają zmiany w budowie morfologicznej,
obserwuje się również reakcje biochemiczne, zmiany fizjologiczne oraz anatomiczne
badanych organizmów. Wszystkie badania (prowadzone przez wielu lichenologów
na całym świecie) pozwoliły na sformułowanie pewnych hipotez dotyczących
powodów zamierania plech porostowych na terenach uprzemysłowionych oraz
zabudowanych.
Ja
również postanowiłam przeprowadzić badania dotyczące życia porostów. Oczywiście
nie były one prowadzone na tak ogromną skalę, na jaką prowadzą swoje obserwacje
lichenolodzy. Wszystkie doświadczenia prowadziłam wyłącznie w najbliższej
okolicy wokół miejscowości, w której mieszkam. Musiałam ograniczyć się
do prowadzenia swoich badań za pomocą metody, którą wcześniej posłużył
się słynny biolog Sernander - po prostu obserwowałam występujące gatunki
porostów.
Zaobserwowałam,
że w najbliższej okolicy występują co najmniej dwa rodzaje porostów. Stwierdziłam
występowanie pustułki pęcherzykowatej
(Hypogymnia physodes) oraz
w znacznie mniejszym stopniu mąkli tarniowej
(Evernia prunastrii).
Odnalazłam również dwa stanowiska zupełnie mi dotąd nieznanych porostów,
których nie jestem w stanie nazwać. Jeden z nich przypomina raczej plechę
typu krzaczastego. Sprawdziłam te dwa rodzaje porostów, jednym z nich okazał
się jeden z gatunków chrobotka,
drugim natomiast jest porostnica.
Oprócz tego występują dość licznie porosty o plechach proszkowych i skorupiastych.
Na
prawie wszystkich drzewach objętych obserwacją występują te najprostsze
porosty proszkowe i skorupiaste. Jednak drzewa położone najbliżej gospodarstw
ludzkich oraz znajdujące się w pobliżu szosy lub parkingu pozbawione są
nawet tych organizmów epifitycznych. W miarę oddalania się od tych
obszarów pojawiają się na korze drzew porosty. Odchodząc kilka bądź kilkanaście
kroków, można już napotkać drzewa pokryte plechowcami. Z początku jednak
organizmy epifityczne rzadko są rozmieszczone, wręcz pojedynczo. Porosty
nie preferują więc bliskości siedzib ludzkich i związanych z nimi udogodnień
technicznych.
Spacerując,
można zaobserwować jak w miarę oddalania się od siedzib ludzkich następuje
rozwój plech porostowych. Wygląda to następująco: pierwsze pojawiają się
plechowce o budowie proszkowej i skorupiastej, następnie liściastej. Ciekawie
też następuje rozwój tych organizmów. Otóż zajmują one drzewo począwszy
od dołu, a dopiero później rozprzestrzeniają się na dostępnej przestrzeni.
To jednak nie wszystko, ponieważ porosty rozszerzają swój zasięg (w większości
przypadków) od strony, z której mają większy dopływ światła i większy obszar
wolny przed drzewem (tzn. gdzie dane drzewo nie jest otoczone krzewami).
Zauważyłam, że zajmują na początku stronę zachodnią, niekiedy północno-zachodnią
lub południowo-zachodnią. Prawie nigdy nie zaczynają się rozprzestrzeniać
od strony wschodniej. Prawdopodobnie jest to związane z ułożeniem równoległym
do kierunku zachodniego dróg i ścieżek oraz z tym, że właśnie od tej strony
drzewa są luźniej rozmieszczone. Następnym powodem przemawiającym za takim
rozłożeniem plechowców jest to, iż dłużej opiera się na nich słońce. Niezwykłym
natomiast zjawiskiem jest fakt występowania porostów od strony północno-zachodniej.
Przeważnie nie zdarza się, aby organizmy roślinne zasiedlały jakiś obszar
od tej strony.
Porosty
wykazują właściwości, dzięki którym mogą przystosować się do życia wróżnych
warunkach środowiskowych, np. do zasiedlania drzewa od strony zwróconej
w północno-zachodnim kierunku. Pod tym względem można porosty nazwać
organizmami
pionierskimi,
gdyż zajmują tereny dotąd nie zajęte przez inne organizmy, a także mają
małe wymagania środowiskowe i ekologiczne. Są to jednak organizmy plechowe,
więc nie posiadają tkanki okrywającej. Dodatkowo zawierają małą ilość chlorofilu
(na jednostkę suchej masy), a to sprawia, iż rozkład chlorofilu pod wpływem
toksyn daje efekty uszkodzenia wielokrotnie silniejsze niż u roślin wyższych.
Pisałam
już wcześniej, jakie gatunki porostów występują na obszarze objętym obserwacją.
Wśród wymienionych gatunków najczęściej spotykanym porostem jest: pustułka
pęcherzykowata. Występuje na całym obserwowanym terenie z niewielkimi
wyjątkami. Najczęściej rośnie na sosnach i brzozach. Na innych drzewach
(tj. lipy, trzmieliny, dęby czy klony) występują jedynie gatunki o plesze
proszkowej bądź skorupiastej. Miejscowość, w której mieszkam, jest otoczona
lasami z przewagą drzew iglastych. Jednak najokazalsze plechy porostowe
występują na rzadko rozmieszczonych na tym terenie brzozach. Na tych
drzewach odnalazłam właśnie stanowiska dwóch niespotykanych, gdzie indziej
porostów (porostnicy, chrobotka).
Rozłożenie
przestrzenne pustułki pęcherzykowatej jest niezwykle ciekawe z tego względu,
iż jest to rozmieszczenie losowe.
Nie ma ściśle określonej reguły dotyczącej kolejności zajmowania stanowisk.
Zdarza się, że występują obok siebie dwa drzewa, gdzie na jednym jest bardzo
pięknie rozwinięta plecha pustułki, natomiast na drugim w ogóle nie ma
tego porostu. Brak reguły dotyczy również faktu, że niektóre stanowiska
zajmowane są w zupełnie inny sposób niż pozostałe. Tak na przykład zauważyłam
miejsca, w których pustułka rozpoczynała zajmowanie danego drzewa od wysokości
około 1m, a nie jak gdzie indziej od dołu. Dotyczy to również strony, od
której porost zaczyna zajmować nowe siedlisko. Spotkałam kilka stanowisk,
gdzie pustułka rozpoczynała zasiedlanie danego drzewa od strony wschodniej,
co na obserwowanym przeze mnie obszarze jest ciekawostką.
Na
terenie objętym obserwacją drzewa iglaste są porośnięte porostami przeważnie
do wysokości 3-3,5m. Natomiast na drzewach liściastych - szczególnie
nabrzozach plechy porostowe można
jedynie odnaleźć na wiele mniejszej, na maksymalnej wysokości 1,5m.
Właśnie na rzadko rozmieszczonych brzozach znajdują się stanowiska trzech
pozostałych gatunków porostów, tj. mąkli tarniowej, chrobotka oraz porostnicy.
Jednak ze względu na stosunkowo rzadkie rozmieszczenie tych plechowców
nie można określić typowych ich zachowań. Spośród nich najczęściej występuje
mąkla tarniowa, którą można łatwo odróżnić od innych porostów ze względu
na jej barwę ( znacznie odbiega zabarwieniem od szarozielonej pustułki).
Natomiast te dwa pozostałe gatunki mają barwę niezwykle podobną do barwy
najczęściej występującego na terenie objętym obserwacją porostu.
Podsumowując,
nie można ostatecznie ustalić reguł, którymi można by się posługiwać przy
opisie porostów. Zakładając jednak, iż moje obserwacje nie były prowadzone
na dużą skalę, mogę zastosować pewne uogólnienie. W większości przypadków
plechowce zajmowały kolejne stanowiska, poczynając od dołu drzewa. Następnie
,przesuwają" się w górę aż do wysokości 3-3,5m - nie dotyczy to jedynie
porostów występujących na drzewach liściastych (brzozach). Rozprzestrzeniają
się od strony, od której mają zapewniony większy dopływ światła oraz gdzie
mają większą wolną przestrzeń. Zdecydowanie mniej jest ich, gdzie drzewa
rosną bliżej siebie. Dotyczy to sytuacji, w której sosna jest otoczona
przez mniejsze drzewa bądź krzewy liściaste. Zajmowanie nowego miejsca
zaczyna się od strony zachodniej, północno-zachodniej bądź południowo-zachodniej.
Zdarza się, że na jednym drzewie występują jedynie niewielkie kępki porostu,
a na drugim znajduje się pięknie rozwinięta plecha porostowa (jest to związane
z rozmieszczeniem losowym). Najczęściej występującym plechowcem jest
pustułka pęcherzykowata. Można ją odnaleźć zarówno na drzewach iglastych
jak i na brzozie (drzewie liściastym). Następnym występującym porostem
jest mąkla tarniowa - mająca oliwkową barwę plechy. Występują jeszcze
dwa stanowiska innych porostów epifitycznych: porostnicy i chrobotka -
oba gatunki barwą przypominają szarozieloną pustułkę.
O
porostach mówimy, że są to organizmy pionierskie oraz organizmy wskaźnikowe.
Zasłużyły sobie na takie miano, gdyż zasiedlają miejsca, w których nie
występują żadne inne organizmy, przy tym mają małe wymagania życiowe. Do
przetrwania potrzebują głównie czystego oraz zawierającego odpowiednią
wilgotność powietrza. Tutaj ujawnia się druga bardzo ważna właściwość porostów.
Są zaliczane do stenobiontów ze względu na swoją wąską tolerancję ekologiczną.
W
okolicy, w której prowadziłam obserwacje, nie ma wielkich terenów przemysłowych,
najbliższe zaś znajdują się w odległości kilkunastu kilometrów. Duże zalesienie
oraz brak wielkich obszarów rolniczych i przemysłowych sprawia, że jest
dużo wilgoci w powietrzu. Ten specyficzny mikroklimat okolicy ułatwia rozwój
plechowców. Mimo tego, że występuje mała ilość porostów epifitycznych,
można dokonać klasyfikacji terenu pod względem czystości powietrza, posługując
się skalami porostowymi. Tak więc występowanie w okolicy pustułki pęcherzykowatej
świadczy, że powietrze jest średnio zanieczyszczone. Natomiast występowanie
mąkli tarniowej, chrybotka oraz porostnicy przyporządkowują ją do strefy
o względnie małym zanieczyszczeniu atmosfery, czyli tzw. zewnętrznej strefy
osłabionej wegetacji. Tak klasyfikuje się obserwowany przeze mnie obszar
w oparciu o skalę Hawkswortha i Rose`a. Korzystając z innej skali, dowiedziałam
się, że dany teren jest zaliczany do strefy zewnętrznej walki ze względu
na występowanie mąkli. Zaś ze względu na obecność pustułki do strefy normalnego
wzrostu.
W
latach sześćdziesiątych XX wieku niemiecki lichenolog R. Doll wyodrębnił
kilka powodów zanikania plech porostowych. W swojej teorii podsumował wcześniejsze
osiągnięcia w tej dziedzinie. Uwzględnił więc spostrzeżenia polskiego lichenologa
- Rydzaka, który oparł swoje hipotezy na tzw. ,teorii suszy". Skorzystał
również z wniosków wysuniętych przez innych lichenologów. Problem zanikania
plechowców jest związany (wg Dolla) ze zwiększoną zawartością dwutlenku
siarki w powietrzu, innych związków toksycznych - choć w mniejszym stopniu
- oraz związków chemicznych, tj. środki ochrony roślin, nawozy sztuczne,
metale ciężkie i pyły. Takim powodem może być również zachwiana gospodarka
wodna oraz zmiany klimatyczne, stan fizjologiczny plech i ich odległość
od źródła zanieczyszczenia i jego stężenia.
Przeprowadzone
badania przekonały lichenologów, iż Sernander miał rację, co do przydatności
porostów dla celów diagnostyki jakości środowiska. Zaczęto tworzyć skale
porostowe, według których można określić czystość powietrza na jakimś obszarze.
W 1970 r. W angielskim czasopiśmie ,Nature" pojawił się artykuł dotyczący
wyników badań prowadzonych przez D. L. Hawkswortha i F. Rose`a. W tym samym
czasie swoje badania prowadził M. Ehrendorfer wraz ze współpracownikami.
Postanowiłam zamieścić wyniki ich obserwacji, aby uwidocznić jakie są różnice
pomiędzy poszczególnymi strefami różnych skal porostowych. W tych skalach
wykorzystywana jest wrażliwość porostów na obecność dwutlenku siarki w
powietrzu.
Duże
stężenie SO2 w krótkim czasie powoduje obumarcie wszystkich
glonów w plesze porostu, a tym samym jego śmierć. Przy mniejszym stężeniu
tego związku następują zmiany w budowie wewnętrznej komórek oraz przepuszczalności
błon cytoplazmatycznych, co ułatwia wnikanie toksyn do wnętrza. Pyły emitowane
w dużej ilości niszczą plechy porostowe w sposób mechaniczny, okrywając
je grubą warstwą uniemożliwiającą wymianę gazową i ograniczają w ten sposób
dostęp światła do komórek glonu.